#pięciolinki to stały cykl #bestsellercafe – cotygodniowa dawka subiektywnych propozycji – do czytania, do słuchania, do oglądania, do sprawdzenia i do myślenia!

Do czytania

Wisława Szymborska, Kornel Filipowiecz, listy miłosne

„Najlepiej w życiu ma twój kot” to zbiór listów pomiędzy Wisławą Szymborską a Kornelem Filipowieczem

Parę dni temu były Walentynki, a dzisiaj Dzień Kota 🙂

Co łączy te dwa tematy? Na pewno już wiecie, chodzi o listy pisane przez Wisławę Szymborską i Kornela Filipowicza.

„Najlepiej w życiu ma twój kot, bo jest przy Tobie” to zdanie z listu napisanego przez noblistkę w Zakopanem. Później, po śmierci Filipowicza, napisze słynny wiersz „Kot w pustym mieszkaniu”.

Przytaczana książka to zbiór listów, które para (która nigdy nie mieszkała razem) pisywała do siebie, będąc w rozłące. To nie są tylko teksty miłosne, bywają też zabawne; w końcu pisali je ludzie posiadający poczucie humoru. Można w  nich poznać ich osobiste refleksje, uwagi o piszących kolegach i ich twórczości i poczuć tamtejszą codzienność. To lektura bardzo pozytywna, pełna czułości, szczerości i oddania.

Lektura dla zakochanych, nie tylko w kotach 🙂

Do słuchania

Andrea Motis płyta Emotional Dance

Debiutancka płyta hiszpańskiej trębaczki i wokalistki Adrei Motis pt. Emontial Dance.

W tym tygodniu zabieram Was do Barcelony, gdzie mieszka Andrea Motis. Hiszpanka ma 21 lat, z czego 14 gra na trąbce! To instrument, który nie kojarzy się z kobietą, poza tym – oczywiście, że ta trąbka to ukłon osobisty 🙂

Właśnie ukazała się  debiutancka płyta młodej Katalonki pt. „Emotional Dance”, gdzie nie tylko gra, ale również śpiewa. Artystka już teraz porównywana jest do Billie Holliday i Norah Jones. Czy słusznie? Jeszcze nie wiem, ale zamierzam sprawdzić 🙂

Dla nieprzekonanych świeża recenzja w The Gardian.

Do oglądania

„Dom jest tam, gdzie boli najbardziej” – taką piosenką zaczyna się najnowszy film Xaviera Dolana pt. „To tylko koniec świata”. To opowieść o trudnych relacjach rodzinnych i problemach w komunikacji pomiędzy najbliższymi – wydało mi się to takie bliskie, że pomyślałam, że na pewno zainteresuje wielu z Was;-)

Poznajemy młodego pisarza Louisa (granego przez Gasparda Ulliel), który po długiej nieobecności zjawia się w rodzinnym domu. Okazuje się, że jest śmiertelnie chory, ale o tym nie wiedzą witający go bliscy – matka, straszy brat, młodsza siostra i bratowa. Wszyscy oni, oprócz żony brata, są dla Louisa nieprzyjemni, złośliwi i pełni żalu. Przy rodzinnym stole trudno szukać zrozumienia i życzliwości, królują docinki, pretensje i frustracje. Powoli okazuje się, skąd w rodzinie tyle jadu, wychodzą na jaw tematy tabu i wybrzmiewają niechciane prawdy (nie będę zdradzać).

Tutaj największym problemem jest komunikacja, niemożliwość porozumienia się, jakby język nie był w stanie wyrazić emocji i nazwać więzi łączącej bohaterów (choć główny bohater jest pisarzem, a jego narzędziem pracy jest język). Ta klamra – rodzina – która spina, ale też trzyma na dystans, przywołuje szereg migawek z minionego życia, wspólnych spraw, które wcześniej wydawały się nic nie znaczyć, jednak nieuchronność śmierci i brak czasu nadają przeszłości nowych znaczeń i okazują się ważne.  Najczęściej z takich błahostek nie zdajemy sobie sprawy. Do czasu… aż zdarzy się nam jakiś koniec świata!

Czy Louis dogada się z rodziną? Czy zdradzi im powód swojej wizyty? I czy to prawda, że to tylko koniec świata? Obejrzyjcie!

Do sprawdzenia

Metropolitan Museum of Art. w Nowym Jorku od wielu lat digitalizuje swoje zbiory i udostępnia wirtualną kolekcję w Internecie. W ubiegłym tygodniu władze muzeum ogłosiły, iż nawiązały współpracę z podmiotami zarządzającymi licencjami Creative Commons, umożliwiającymi udostępnianie treści graficznych w sieci np. z portalem Wikimedia czy Pinterest.

Wybrani partnerzy mają ułatwić dostęp do prac, które z prawnego punktu widzenia od dłuższego czasu należą do domeny publicznej. Jeśli jesteście ciekawi, o jakie zbiory chodzi, zaglądajcie!

Metropolitan Museum of Art. w Internecie

Do myślenia

Na koniec badanie przygotowane przez Uniwersytet w Kopenhadze dot. wpływu Facebooka na nasze samopoczucie. Naukowcy przebadali 1095 osób, którym zafundowano tygodniowy odwyk od mediów społecznościowych. Okazało się, że stały się one spokojniejsze, bardziej zadowolone i pozytywne. Wielokrotne sprawdzanie profilu na Facebooku prowadzi bowiem do wzrostu niezadowolenia, zazdrości, a nawet do stanów depresyjnych.

Więcej szczegółów o tym eksperymencie znajdziecie w internetowym wydaniu „The Independent”.

No i jak tu teraz wrzucić link na Facebooka..?

Udeostępnij

1 Comment

  1. Agnieszka says:

    17/02/17 @ 19:11 

    Gorzej jak na fejsie się pracuje – depresja gwarantowana! 🙂

    Odpowiedz