#pięciolinki to stały cykl #bestsellercafe – cotygodniowa dawka subiektywnych propozycji – do czytania, do słuchania, do oglądania, do sprawdzenia i do myślenia!

Do czytania

W tym tygodniu – w linku „do czytania” – polecam dwie książki. Obie związane z Martinem Scorsese, co ma ścisły związek z przyszłotygodniową premierą filmu tego reżysera pt. „Milczenie”.

Długo przed powstaniem obrazu, mówiło się, że to jego projekt życia (z ciekawostek: Pedro Almodovar zmienił nawet tytuł swojego filmu, nad którym pracował w tym samym czasie – i zamiast „Milczenie”, z szacunku dla starszego kolegi po fachu, zatytułował swe ostatnie dzieło „Julieta”).

„Milczenie” to opowieść o dwóch misjonarzach, którzy udają się do XVII wiecznej Japonii – kraju, w którym wyznawców Chrystusa karze się śmiercią. W egzotycznej scenerii Kraju Kwitnącej Wiśni, przekonania i wiara bohaterów poddane zostają trudnemu sprawdzianowi.

Film powstał na podstawie książki Shusaku Endo (1923-1996), jednego z najwybitniejszych pisarzy japońskich XX wieku, a „Milczenie” napisane w 1968 roku, jest jego najważniejszą powieścią.

Historia oparta na prawdziwych wydarzeniach opowiada o Bogu, który w milczeniu przygląda się ludzkiemu cierpieniu i o ludziach, którzy próbują to cierpienie zrozumieć. To epicka narracja o bezwzględnej walce dwóch kultur, światopoglądów i religii – szogunatu z chrześcijaństwem, która stawia pytania, nie tylko o wiarę.

Tutaj książka pt. „Milczenie”. 

Drugą lekturą, po którą warto sięgnąć, jest „wywiad-rzeka” z Martinem Scorsese, który przeprowadził Richard Schickel. „Rozmowy” to zapis dialogu pomiędzy przyjaciółmi – krytykiem filmowym i reżyserem. Lektura pozwala poznać tło inspiracji i motywacje wielu decyzji, szczególnie filmowych, również związanych z najnowszym dziełem.

Tutaj książka pt. Rozmowy”. 

Na koniec jeszcze mały dodatek, co prawda do obejrzenia, nie przeczytania, ale za to ciekawy – Martin Scorsese mówi mi.in. o tym, dlaczego film powstał dopiero po 30 latach od pierwszego pomysłu na ekranizację powieści Shusaku Endo.

Tutaj Martin Scorsese opowiada.

Do słuchania

W ubiegłym weekend swoją premierę miała najnowsza płyta Anny Marii Jopek pt. „Minione”. To zestaw przedwojennych polskich tang, pięknych melodii i rozpoznawalnych szlagierów z lat 30-tych.

Album powstał przy współudziale znanego kubańskiego pianisty jazzowego – Gonzala Rubalcaby i jego trio, który nadał minionym tangom współczesne brzmienie doprawione kubańskim temperamentem. To projekt, który w swoim założeniu ma łączyć i stać się pomostem pomiędzy tym, co minione – światem lat 30-tych ubiegłego wieku i teraźniejszością oraz pomiędzy różnymi kulturami: polską, kubańską, żydowską, argentyńską, czy amerykańską.

Na krążku posłuchacie takich utworów jak m.in. „Ta ostatnia niedziela”, „Rebeka”, „Twe usta kłamią” i jeszcze „Kogo nasza miłość obchodzi” – mój ulubiony (aktualnie). Zważywszy na zbliżającą się datę 14 lutego, zakładam, że nikogo nie trzeba specjalnie zachęcać, aby zainteresować się tą premierą.

Tutaj więcej informacji o płycie i historii jej nagrywania.

Do oglądania

Do kin wszedł właśnie film pt. „Szwedzka teoria miłości”. Niech jednak nie zmyli nikogo tytuł, bo to ani komedia, tym bardziej romantyczna, choć będzie o miłości. Po szwedzku!

Skandynawię kojarzymy ostatnio z hygge, a wcześniej z szeroko zakrojoną polityką socjalną i równym traktowaniem. Generalizując – Skandynawia to raj na ziemi (a na pewno w Europie!).

Tej tezie przeczy jednak reżyser Erik Gandini, autor „Szwedzkiej teorii miłości”, który twierdzi, że w Etiopii można być bardziej szczęśliwym niż w Szwecji! Co więcej – postawioną tezę wyjaśnia Zygmunt Bauman, niedawno zmarły, znany i  ceniony polski socjolog.

Okazuje się bowiem, że szczęście bierze się z przezwyciężania problemów, a nie ze stagnacji stanu, kiedy wszystko jest dobrze. To film, który opowiada o alienacji i samotności zachodnich społeczeństw i podaje na to przykłady. Zatem to naprawdę film o miłości, tyle że raczej opowiada o jej braku.

Polski zwiastun filmu „Szwedzka teoria miłości”. 

Do sprawdzenia

Jeśli będziecie w Petersburgu i kochacie książki, to może zechcecie odwiedzić nowe miejsce na rosyjskiej mapie bibliotek. Tamtejsze wydawnictwo „Alfabet” specjalizujące się w publikacji reprintów i faksymiliów starych wydań otworzyło właśnie Kaplicę Książek!
Kaplica Książek wzniesiono w stylu gotyckiej świątyni, przypominającej średniowieczne skryptoria i prywatne biblioteki możnowładców. Niestety, wstęp do tej niezwykłej biblioteki nie jest tani – czterogodzinny bilet kosztuje ok. 500 zł. Ale może warto?

Kaplica Książek do sprawdzenia tutaj.

Do myślenia

Na koniec podsumowanie gali Bestsellerów Empiku, które odbyło się w tym tygodniu. Do sprawdzenia kogo doceniono i do pomyślenia – dokąd prowadzi nas kultura masowa… Bez złośliwości, ani podtekstów.

Tutaj więcej o Bestsellerach Empiku.

Udeostępnij

1 Comment

  1. Krzyś says:

    12/02/17 @ 00:31 

    Bardzo podoba mi się pomysł cotygodniowych podpowiedzi i sugestii. Poprosiłbym też o 2 podpowiedzi już bez tekstów, takie zadania domowe by sprawdzić dlaczego warto…. Powodzenia

    Odpowiedz